Dzień dziesiąty

14.08 – dzień, na który czekaliśmy od początku naszej pielgrzymki, od pierwszego kroku, który postawiliśmy, wychodząc z Kościoła św. Anny. 14.08 – dzień, który wydawał się tak bliski, a jednocześnie tak odległy – do którego dojście było wyjątkowo ciężkie, bo pokryte drogą pełną bąbli, zerwanych czy naderwanych ścięgien, wysypek, alergii, błota i skwaru. Ten dzień, na który wszyscy czekaliśmy w końcu nadszedł, chociaż czasami wydawało się, że nigdy się go nie doczekamy.

Jakie emocje nam dzisiaj towarzyszyły? Chyba nikogo nie zdziwi, że ogromna radość i satysfakcja – że mimo trudu i bólu daliśmy radę i mogliśmy uklęknąć przed tronem naszej Matki, powierzając jej to wszystko co przez całą drogę dźwigaliśmy w naszych sercach. Towarzyszyła nam więc też ulga, że mogliśmy w końcu zrzucić z siebie ten bagaż. Te pozytywne emocje z pewnością dominowały, ale gdzieś jednak przebijała się też nutka żalu i smutku, że trzeba będzie rozstać się z tubami, które nie raz ciążyły na plecach, ze skarpetkami, które do sandałów wypada włożyć tylko na pielgrzymce, z miską, którą teraz trzeba będzie zastąpić wanną lub prysznicem, ze stacją radia RMS zielona.sds.pl, która nadaje jedynie przez 10 pielgrzymkowych dni.  Ale przede wszystkim towarzyszył nam żal, że trzeba pożegnać się z naszymi braćmi i siostrami, którzy przez ten czas faktycznie stali się naszą rodziną. Żal i tęsknota za tymi wspólnie spędzonymi chwilami, wspólnymi posiłkami przed namiotem, wspólnym śpiewem i wspólną wędrówką przepełnioną wspólnymi rozmowami.

Wielokrotnie śpiewana przez nas pieśń „świat byłby taki ubogi, gdybyśmy się nie spotkali”  – nabiera dzisiaj szczególnego znaczenia. Każdy z nas wzbogacił się przez te 10 dni o nowe znajomości, może nawet głębokie przyjaźnie, o nowe przemyślenia, o nowe wartości. Teraz pozostaje tylko przechowywać i pielęgnować je do następnego roku, aby z nowymi siłami, z nowymi intencjami znów ruszyć na pielgrzymkowy szlak.

Zobacz ostatni dzień naszego pielgrzymowania na zdjęciach i filmie. :)